Recenzje

Jak ukradłem 100 milionów - recenzja filmu - Filmweb

Autor Daniel Laskowski
Daniel Laskowski22.02.20248 min.
Jak ukradłem 100 milionów - recenzja filmu - Filmweb

Recenzja filmu "Jak ukradłem 100 milionów" nie pozostawia złudzeń, że jest to rozczarowująca produkcja. Film opowiada historię Eda, który wraz ze współpracownicą kradnie 100 milionów złotych. Popełnia przy tym wiele fabularnych skrótów i nielogiczności. Postacie wydają się teleportować, a ich motywacje są niejasne. Twórcy próbują stworzyć komedię gangsterską, jednak produkt końcowy przypomina bardziej słaby kabaret. Recenzent stwierdza, że trudno kibicować głównym bohaterom i ich związkowi opartego na kłamstwie.

Rozczarowujący scenariusz filmu

Najnowszy film "Jak ukradłem 100 milionów" w reżyserii Michała Węgrzyna okazał się rozczarowaniem. Scenariusz produkcji pełen jest fabularnych skrótów i nielogiczności, które negatywnie wpływają na odbiór całości.

Bohaterowie filmu wydają się przemieszczać w czasie i przestrzeni w sposób całkowicie dowolny, bez poszanowania zasad ciągłości akcji. Nie sposób zrozumieć ich motywacji i decyzji, co sprawia, że trudno im kibicować.

Naciągana motywacja bohaterów

Główny bohater Ed wraz ze współpracownicą Kasią kradną 100 milionów złotych bez wyraźnego powodu. Później starają się ukryć ten proceder, kłamiąc i oszukując swoich bliskich.

Związek Eda z narzeczoną Em oparty jest na kłamstwie, przez co trudno wierzyć w ich uczucie. Twórcy próbują usprawiedliwić postępowanie Eda, ale brak wiarygodnej motywacji nie pozwala widzom kibicować takiej relacji.

Popełnione fabularne skróty i przemilczenia

Kolejnym problemem filmu "Jak ukradłem 100 milionów" są liczne skróty fabularne i niejasności, które utrudniają zrozumienie akcji produkcji.

Wiele wydarzeń dzieje się poza kadrem, a widzowie muszą sami domyślać się ich przebiegu. Powoduje to chaos i dezorientację.

Nielogiczny przebieg wydarzeń

Akcja filmu jest momentami całkowicie nielogiczna i trudna do zaakceptowania. Na przykład bohaterowie potrafią w ułamku sekundy przemieścić się w zupełnie inne miejsce bez wyjaśnienia, w jaki sposób do tego doszło.

Tego typu skróty źle świadczą o scenariuszu i reżyserii, utrudniając widzom zaangażowanie się w fabułę.

Film sprawia wrażenie, jakby scenarzysta co jakiś czas zasypiał, przez co w fabule pojawiają się niezrozumiałe luki.

Postacie nieprzestrzegające logiki i czasu

Kolejnym mankamentem filmu "Jak ukradłem 100 milionów" jest nielogiczne zachowanie bohaterów, którzy wydają się całkowicie ignorować zasady czasu i przestrzeni.

Postacie potrafią w ułamku sekundy teleportować się w różne miejsca bez żadnego wytłumaczenia. Powoduje to chaos i dezorientację fabularną.

Bohater Nielogiczne zachowanie
Ed Ukrywa przed narzeczoną fakt odsiadywania wyroku w więzieniu
Kasia Namawia Eda do przestępstwa bez wyraźnej motywacji

Brak konsekwencji w budowaniu postaci

Bohaterowie zmieniają swoje zachowanie i postawy w sposób rażąco nieuzasadniony. Dzieje się tak, ponieważ scenariusz każe im realizować określone, narzucone z góry schematy fabularne kosztem wiarygodności.

W efekcie oglądając film trudno zrozumieć i polubić głównych bohaterów.

Nierozwiązany konflikt głównej pary

Jak ukradłem 100 milionów - recenzja filmu - Filmweb

Relacja Eda i Em stanowi fundament fabuły filmu, jednak twórcy w żaden sposób nie rozwiązują konfliktu między parami, który jest oparty na kłamstwie i oszustwie.

Związek ten nie zyskuje żadnego wiarygodnego uzasadnienia i przebaczenia, a mimo to na końcu filmu nadal trwa, co wydaje się mało realistyczne.

  • Ed okłamuje Em przez ponad rok
  • On nie ponosi konsekwencji swoich czynów
  • Em bezrefleksyjnie mu wybacza

Taki sposób prowadzenia wątku miłosnego nie zachęca do kibicowania tej parze i wpływa negatywnie na odbiór całego filmu.

Rozpustne poczynania bohaterów bez sensu

Kolejną wadą filmu "Jak ukradłem 100 milionów" są przerysowane wątki komediowe z udziałem więźniów, które wydają się tandetne i nietrafione.

Szczególnie dotyczy to scen, w których mężczyźni przebierają się za kobiety. Tego typu gag humoru sprawia wrażenie przeterminowanego i niesmacznego.

Słaby, przewidywalny humor

Ogólnie rzecz biorąc, humor prezentowany w filmie jest dość płytki i bazuje na schematycznych, przewidywalnych rozwiązaniach fabularnych.

Brakuje zaskakujących zwrotów akcji i inteligentnych gagów. Większość żartów można przewidzieć na długo przed ich zrealizowaniem, przez co trudno się z nich śmiać.

Rozczarowujący scenariusz filmu

Najnowszy film "Jak ukradłem 100 milionów" w reżyserii Michała Węgrzyna okazał się rozczarowaniem. Scenariusz produkcji pełen jest fabularnych skrótów i nielogiczności, które negatywnie wpływają na odbiór całości.

Bohaterowie filmu wydają się przemieszczać w czasie i przestrzeni w sposób całkowicie dowolny, bez poszanowania zasad ciągłości akcji. Nie sposób zrozumieć ich motywacji i decyzji, co sprawia, że trudno im kibicować.

Naciągana motywacja bohaterów

Główny bohater Ed wraz ze współpracownicą Kasią kradną 100 milionów złotych bez wyraźnego powodu. Później starają się ukryć ten proceder, kłamiąc i oszukując swoich bliskich.

Związek Eda z narzeczoną Em oparty jest na kłamstwie, przez co trudno wierzyć w ich uczucie. Twórcy próbują usprawiedliwić postępowanie Eda, ale brak wiarygodnej motywacji nie pozwala widzom kibicować takiej relacji.

Popełnione fabularne skróty i przemilczenia

Kolejnym problemem filmu "Jak ukradłem 100 milionów" są liczne skróty fabularne i niejasności, które utrudniają zrozumienie akcji produkcji.

Wiele wydarzeń dzieje się poza kadrem, a widzowie muszą sami domyślać się ich przebiegu. Powoduje to chaos i dezorientację.

Nielogiczny przebieg wydarzeń

Akcja filmu jest momentami całkowicie nielogiczna i trudna do zaakceptowania. Na przykład bohaterowie potrafią w ułamku sekundy przemieścić się w zupełnie inne miejsce bez wyjaśnienia, w jaki sposób do tego doszło.

Tego typu skróty źle świadczą o scenariuszu i reżyserii, utrudniając widzom zaangażowanie się w fabułę.

Film sprawia wrażenie, jakby scenarzysta co jakiś czas zasypiał, przez co w fabule pojawiają się niezrozumiałe luki.

Postacie nieprzestrzegające logiki i czasu

Kolejnym mankamentem filmu "Jak ukradłem 100 milionów" jest nielogiczne zachowanie bohaterów, którzy wydają się całkowicie ignorować zasady czasu i przestrzeni.

Postacie potrafią w ułamku sekundy teleportować się w różne miejsca bez żadnego wytłumaczenia. Powoduje to chaos i dezorientację fabularną.

Bohater Nielogiczne zachowanie
Ed Ukrywa przed narzeczoną fakt odsiadywania wyroku w więzieniu
Kasia Namawia Eda do przestępstwa bez wyraźnej motywacji

Brak konsekwencji w budowaniu postaci

Bohaterowie zmieniają swoje zachowanie i postawy w sposób rażąco nieuzasadniony. Dzieje się tak, ponieważ scenariusz każe im realizować określone, narzucone z góry schematy fabularne kosztem wiarygodności.

W efekcie oglądając film trudno zrozumieć i polubić głównych bohaterów.

Nierozwiązany konflikt głównej pary

Relacja Eda i Em stanowi fundament fabuły filmu, jednak twórcy w żaden sposób nie rozwiązują konfliktu między parami, który jest oparty na kłamstwie i oszustwie.

Związek ten nie zyskuje żadnego wiarygodnego uzasadnienia i przebaczenia, a mimo to na końcu filmu nadal trwa, co wydaje się mało realistyczne.

  • Ed okłamuje Em przez ponad rok
  • On nie ponosi konsekwencji swoich czynów
  • Em bezrefleksyjnie mu wybacza

Taki sposób prowadzenia wątku miłosnego nie zachęca do kibicowania tej parze i wpływa negatywnie na odbiór całego filmu.

Rozpustne poczynania bohaterów bez sensu

Kolejną wadą filmu "Jak ukradłem 100 milionów" są przerysowane wątki komediowe z udziałem więźniów, które wydają się tandetne i nietrafione.

Szczególnie dotyczy to scen, w których mężczyźni przebierają się za kobiety. Tego typu gag humoru sprawia wrażenie przeterminowanego i niesmacznego.

Słaby, przewidywalny humor

Ogólnie rzecz biorąc, humor prezentowany w filmie jest dość płytki i bazuje na schematycznych, przewidywalnych rozwiązaniach fabularnych.

Brakuje zaskakujących zwrotów akcji i inteligentnych gagów. Większość żartów można przewidzieć na długo przed ich zrealizowaniem, przez co trudno się z nich śmiać.

Podsumowanie

Film "Jak ukradłem 100 milionów" miał być lekką komedią kryminalną, jednak finalny efekt okazał się rozczarowaniem. Scenariusz i realizacja pełne są błędów fabularnych, nielogiczności i tandetnego humoru. Postacie nie trzymają się zasad czasoprzestrzeni, ich motywacje są niejasne, a fundamentalny konflikt miłosny pozostaje nierozwiązany. Mimo obiecującej obsady i reklamy, produkcja nie spełnia oczekiwań widzów szukających wartościowej rozrywki.

Reasumując, "Jak ukradłem 100 milionów" to film, który mimo komediowo-kryminalnej konwencji i gwiazdorskiej obsady zawiódł pod względem jakości scenariusza, reżyserii i aktorstwa. Zamiast błyskotliwej zabawy gatunkiem otrzymaliśmy niespójną i nielogiczną historię pełną tanich gagów.

Oceń artykuł

rating-outline
rating-outline
rating-outline
rating-outline
rating-outline
Ocena: 0.00 Liczba głosów: 0

5 Podobnych Artykułów:

  1. Poradnik dla młodych dziennikarzy: Jak rozpocząć karierę w świecie dziennikarstwa?
  2. Książki o tajemnicy - najlepsze pozycje literackie w gatunku thriller
  3. Najcenniejszy towar, o którym mówi cały świat - Polska recenzja filmu
  4. Odkryj Magię: Wnikliwe spojrzenie na 'Harry Potter i Kamień Filozoficzny'
  5. Józef Czapski: Dzieła Józefa Czapskiego - przegląd twórczości
Autor Daniel Laskowski
Daniel Laskowski

Jestem Daniel, a dziennikarstwo to moja wielka pasja. Tutaj znajdziesz analizy, komentarze i relacje z najważniejszych wydarzeń zarówno w kraju, jak i za granicą. Moja misja to dostarczenie rzetelnych informacji oraz głębszego zrozumienia faktów.

Udostępnij artykuł

Napisz komentarz

Polecane artykuły